Microsoft Store z roku na rok zyskuje na popularności, choć powody, dla których tak się dzieje, są, jak się wydaje, zupełnie inne od zakładanych pierwotnie przez Microsoft.

Gracze nie lubią produkcji ekskluzywnych, dostępnych jedynie za pośrednictwem jednej platformy; preferują wolny wybór. Ostatecznie więc większość produkcji dostępnych początkowo tylko w sklepie Microsoftu trafiło również na inne platformy. Co jednak ciekawe, nie przełożyło się to negatywnie na popularność MS Store. Wprost przeciwnie; ta wciąż rośnie.

Czas przyjrzeć się bliżej ofercie MS Store. Jest tam przynajmniej kilka produkcji, w które powinien zagrać każdy.

 

Age of Empires II: Definitive Edition

Po wielkim sukcesie Age of Empires II HD, czyli wydanej kilka lat temu “reedycji” najpopularniejszej strategii czasu rzeczywistego wszechczasów, przyszła kolej na Definitive Edition, czyli wersję “ostateczną”. Age of Empires II, jedna z najważniejszych gier mojej młodości, dorobiła się więc nowej oprawy graficznej, muzycznej i dźwiękowej; obecnie prezentuje się nie gorzej niźli produkcje współczesne, oferując przepiękną grafikę i fantastyczną (inspirowaną oryginałem, ale mocno rozszerzoną) ścieżkę dźwiękową.

 

 

Nie jest to pierwsza Definitive Edition w historii gier Microsoftu; ba, nawet w historii tej serii, bo przed premierą Age of Empires II DE fani doczekali się również “ostatecznej wersji” legendarnej części pierwszej (którą, nawiasem, szczerze polecam). Jest jednak najlepsza, bo oprócz dodatkowej zawartości stworzonej na potrzeby Definitive Edition nowe-stare Age of Empires II oferuje również dodatki opracowane dla wersji HD. W sumie dostajemy więc grę… oraz 4 ogromne expansion packi. Nie DLC-ki; expansion packi. Po kilka dużych kampanii w każdym, nowe cywilizacje, technologie i jednostki; również nowe obszary (i możliwości edytora), a także tryby gry wieloosobowej.

Age of Empires IV zbliża się wielkimi krokami, ja jednak, przynajmniej póki co, zostanę przy dwójce. Wam zresztą doradzam zrobić to samo!

 

Gears of War 4

Gears of War 4 jest, niestety, jedną z tych gier, które, jak można przypuszczać, nigdy nie ukażą się na PC-tach poza Microsoft Store. (Co ciekawe, Gears 5 dostępne jest również w innych sklepach.)

 

 

Co my tu mamy? Ano, czwartą część jednej z najlepszych trzecioosobowych strzelanek w historii. W wersjach na komputery osobiste ukazały się ponadto jeszcze dwie inne części: pierwsza i piąta. Części druga i trzecia (składające się w sumie z jedynką na “oryginalną trylogię” i będące niejako zamkniętą całością) możecie natomiast ograć na Xboxach 360, co obecnie, biorąc pod uwagę wyjątkowo przystępne ceny Xboxów poprzedniej generacji (oraz gier na nie) nie powinno być problemem. A uwierzcie, że warto, bo Gears of War to wszystko co najlepsze w trylogii Mass Effect… plus trochę ponadto. Nie ma tu wprawdzie rozwoju postaci; jest jednak wybitnie ciekawa historia, świetnie napisane postacie, a co najważniejsze: mnóstwo akcji, krwi i wybuchów.

A propos, porównanie z Mass Effect jest tu zasadne. Raz, że w Gears of War gra się zaskakująco podobnie; dwa, że obie te serie powstawały pierwotnie pod skrzydłami Microsoftu. Produkcji z całą pewnością warto dać szansę. Szczególnie że, przynajmniej moim zdaniem, czwórka jest drugą najlepszą częścią tej sagi (zaraz po niesamowitej trójce).

 

Ori and the Blind Forest

Oriego nikomu przedstawiać nie trzeba, szczególnie dziś, niemal w przededniu premiery nadchodzącej wielkimi krokami drugiej części tej fantastycznej produkcji. To jedna z najlepszych metroidvanii, jakie ukazały się na przestrzeni ostatnich kilku lat; gra w jednej lidze z arcydziełami gatunku, takimi jak Hollow Knight czy (z innej strony, lecz też świetne) Axiom Verge.

W Microsoft Store możemy nabyć wersję Definitive Edition, rozszerzoną o dodatkową zawartość i mocno z(re)balansowaną. Dla pełnej jasności: Ori nie jest grą łatwą. Nie jest może grą tak trudną, jak wspomniany wcześniej Hollow Knight, na pewno stawia jednak wyzwania. Szczególnie podczas etapów “czasowych”, w trakcie których musimy dotrzeć z punktu A do punktu B w odgórnie narzuconym czasie, najczęściej unikając przy tym pułapek, przeskakując przez przepaście i pokonując przeciwników.

Wytrwałych Ori nagrodzi jednak nie tylko świetnie skonstruowaną mapą (prawdopodobnie jeden z ciekawszych światów, jakie widziałem w metroidvaniach), poruszającą historią (ale naprawdę: poruszającą) i niesamowitym, magicznym klimatem. Gra wręcz ocieka baśniowo-mangową atmosferą. Magiczne leśne stworzenia są wszędzie; pod każdym kamieniem kryją się tajemnice. Rozwiązywanie kolejnych zagadek i pokonywanie kolejnych trudności sprawia tym większą frajdę, że odkrywamy wraz z nimi fantastyczny świat gry. A ten zdoła zachwycić chyba każdego.

Zresztą: spójrzcie sami:

 

 

W drugą część Oriego, Ori and the Will of the Wisps, zagramy już w marcu (jedenastego). Zwiastun poniżej:

 

 

Wygląda naprawdę niesamowicie…

 

Forza Horizon 4

Lubicie dobre samochodówki?

Lubicie gry z otwartym światem?

Lubicie “kastomizować” – rozbudowywać, przebudowywać, rozkładać i składać – samochody znanych marek? Jeśli nie na żywo, to chociażby wirtualnie?

Jeżeli na wszystkie te pytania odpowiedzieliście twierdząco – ba, jeżeli odpowiedzieliście twierdząco choćby na jedno – to powinniście dać szansę Forza Horizon 4, grze wyścigowej z otwartym światem i *ogromną* liczbą opcji. Opcji dotyczących nie tylko samych maszyn; również kształtu i zasad rozgrywki.

Forza Horizon 4 to spełnienie marzeń tych graczy, którzy wychowywali się na ścigałkach pokroju Need for Speed… i zawsze próbowali wyjechać za mapę. Niestety, nawet gry wyścigowe, które oferowały stosunkowo rozbudowane trasy – rozbudowane nie tylko “po długości”, ale również “na szerokość” – nie dawały dotąd takiej możliwości. Dopóki nie przyszła Forza Horizon.

 

 

W czwartej części tej superprodukcji ścigać będziecie się na obszarach mocno przypominających okolice współczesnego Edynburga. Mówiąc o okolicach, mam tu na myśli naprawdę “szeroko pojęte” okolice: mapa w Forza Horizon 4 jest WIELKA. Jest naprawdę gigantyczna. Jeździć możecie i zimą, i latem, a ogromny obszary gry, jak również warunki na drodze, będą odmienne w zależności od pory roku, jaką wybierzecie. Jeśli nadal Wam za mało, dodajcie do tego rozbudowane funkcje społecznościowe i nieustanne aktualizacje. Ostatnia, wypuszczona w grudniu 2019 roku, dodała tryb… Battle Royale. Dla 72 kierowców.

o Waszej dyspozycji oddano ponad 400 maszyn, z czego wszystkie oparte na istniejących modelach (na licencji producentów: to nie są auta inspirowane istniejącymi, ale ich wirtualne odpowiedniki). Ciągle też dodawane są kolejne, nie ma więc szans, abyście szybko się znudzili.

W Forza Horizon grać możecie samemu – lub ze znajomymi (co oczywiste). Polecam szczególnie to drugie. Wyjątkowe doświadczenie.

 

Minecraft

Okej. Wiem, co powiecie… ale…

Serio: jeżeli nie graliście dotąd w Minecraft – jeżeli jakimś cudem Was to ominęło – to *dzisiaj* jest moment, aby to zmienić. Jest wiele powodów, dla których ta gra stała się tym, czym jest obecnie – fenomenem kulturowym – i przyciągnęła uwagę Microsoftu. Który ostatecznie nabył ją w 2014 roku – i rozwija do dziś.

A co ważniejsze – znacznie ważniejsze – rozwijać będzie ją nadal, bo Minecraft to nie tylko przeogromna baza graczy (od najmłodszych po najstarszych), ale również ogromne pieniądze. I ogromne możliwości. Słyszeliście o programowaniu w Minecrafcie? A może widzieliście na YouTube odtworzone w świecie gry Śródziemie z Władcy Pierścieni? Koniecznie zobaczcie!

Python w Minecrafcie? To proste:

 

 

Oraz Śródziemie. Jakie ono jest przepiękne!

 

 

Podsumowanie

No: teraz już wiecie, dlaczego warto zajrzeć na Microsoft Store. I którym spośród dostępnych w sklepie produkcji warto poświęcić chwilę (najlepiej dłuższą chwilę) uwagi. Dajcie im szansę – również Minecraftowi, choćby tylko na YT. Nie zawiedziecie się.

Ja sam na pewno się nie zawiodłem.