Jeszcze niedawno broń, która razi cel wiązką lasera czy impulsem elektromagnetycznym, wydawała się domeną filmów science fiction. Dziś systemy tego typu nie tylko istnieją, ale coraz częściej trafiają na wyposażenie armii największych mocarstw. Broń energii kierowanej – określana skrótem DEW (Directed Energy Weapons) – nie strzela pociskami, lecz skupioną energią. Uderza z prędkością światła, praktycznie bez opóźnień i balistycznych ograniczeń.
Pod tym terminem kryją się urządzenia zdolne do wystrzelenia w stronę celu ukierunkowanego promieniowania elektromagnetycznego. Najczęściej są to wysokoenergetyczne lasery, które potrafią topić i przepalać elementy celów (np. obudowy dronów czy pocisków) albo oślepiać ich optykę. Drugą kategorią jest broń mikrofalowa o dużej mocy (HPM) – generująca impulsy elektromagnetyczne, zdolne do uszkadzania elektroniki i neutralizacji urządzeń takich jak drony, systemy łączności czy nawet głowice pocisków. Lasery wyróżnia precyzja, bo można skierować wąską wiązkę na krytyczny punkt, z kolei mikrofale działają obszarowo, co okazuje się skuteczniejsze przeciw rojom wielu małych celów.
Atutów DEW jest więcej. Strzał kosztuje grosze w porównaniu z rakietą przeciwlotniczą – według brytyjskiego MON pojedyncze użycie lasera to wydatek poniżej 10 funtów (ok. 50 zł). Uderzenie jest niemal niewidoczne, a toru lotu nie trzeba wyliczać – wiązka trafia natychmiast. Oczywiście istnieją też wyzwania: zapewnienie odpowiedniego źródła mocy w warunkach polowych, chłodzenie układów czy osłabianie wiązki przez mgłę i dym. Mimo to widać już, że ta technologia przestaje być futurystycznym marzeniem – od laserów na okrętach, przez naziemne systemy przeciwdronowe, po projekty anty-satelitarne.
Dlatego w tym przeglądzie przyjrzymy się dziesięciu najciekawszym systemom DEW, które trafiły już do służby albo są na finiszu testów: od brytyjskiego lasera DragonFire, przez amerykański HELIOS montowany na niszczycielach, aż po chiński Hurricane-3000 zdolny „usmażyć” elektronikę roju dronów. To początek nowej ery, w której wojna wiązką energii staje się codziennością.
NATO
DragonFire (Wielka Brytania)

DragonFire to brytyjski laserowy system broni energii kierowanej (LDEW) rozwijany przez konsorcjum MBDA, Leonardo UK i QinetiQ pod auspicjami Dstl – Defence Science and Technology Laboratory (rządowej agencji badawczej podległej MoD – Ministry of Defence, czyli brytyjskiemu Ministerstwu Obrony). W styczniu 2024 r., podczas prób na poligonie Hebrides, po raz pierwszy w historii UK wysoką mocą zestrzelono cel powietrzny UAV/BSP – Unmanned Aerial Vehicle / bezzałogowy statek powietrzny; był to kamień milowy, po którym MoD przyspieszył ścieżkę wdrożenia na okrętach Royal Navy. Zasięg pozostaje utajniony; oficjalnie podkreśla się jedynie, że broń działa w linii widzenia.
System ma pełnić rolę bliskiej osłony (warstwa VSHORAD – Very Short Range Air Defence, obrona bardzo krótkiego zasięgu / CIWS – Close-In Weapon System, okrętowy system obrony bezpośredniej) przeciw dronom, amunicji krążącej (loitering munitions, pot. „drony-kamikaze”) i lekkim pociskom, zdejmując z okrętów część zadań, które dziś wymagają drogich rakiet. Według MoD koszt 10-sekundowego „strzału” to poniżej 10 funtów, co radykalnie poprawia ekonomię przechwytywania wielu tanich zagrożeń.
Kluczowym elementem jest głowica kierowania wiązką (beam director) Leonardo – wieża optyczna integrująca sensory do szerokiego przeszukiwania, precyzyjnego śledzenia i samą optykę wyjściową lasera. W próbach w Porton Down (2022) potwierdzono ultraprecyzyjne śledzenie wymagane do utrzymania wiązki na szybko poruszającym się celu. W praktyce wykrycie i wstępne śledzenie zapewniają radary okrętowe, a DragonFire „przejmuje” cel w fazie końcowej za pomocą własnej optyki i algorytmów stabilizacji.
Dokładna moc jest niejawna. W źródłach branżowych pojawiają się szacunki klasy ~50 kW i skalowalność, ale MoD i partnerzy nie podają liczb publicznie. Faktem jest, że w 2024 r. zademonstrowano niszczenie drona w locie i precyzję trafienia na dużym dystansie (MoD opublikował materiał wideo). Trzeba pamiętać, że warunki atmosferyczne (mgła, aerozole, deszcz) ograniczają realny zasięg i czas „przepalenia” celu – to cecha każdej broni laserowej.
Priorytetowo zakłada się instalację systemu na okrętach Royal Navy. Po styczniu 2024 r. MoD ogłosił przyspieszenie programu: do 2027 r. laser ma trafić na cztery okręty Royal Navy (najprawdopodobniej niszczyciele Type 45 po modernizacji zasilania PIP – Power Improvement Project), a docelowo potencjalnie także na fregaty Type 26. Wersje lądowe wykorzystywano do testów poligonowych; formalnych deklaracji o wdrożeniu wersji „na ciężarówce” na razie brak.
Laser dużej mocy wymaga stabilnego, wysokowydajnego zasilania oraz intensywnego chłodzenia. Na okrętach Type 45 źródłem będzie zmodernizowana sieć energetyczna (PIP), a koszt „amunicji” to de facto koszt energii elektrycznej. MoD obrazowo porównał 10-sekundowe strzelanie do zużycia energii grzejnika w ciągu godziny – stąd wspomniane <£10 za cykl. Szczegóły o magazynowaniu energii (bufory/kondensatory) nie zostały upublicznione.

DragonFire projektuje się jako system wysoko zautomatyzowany: operator w systemie walki C2 – Command and Control (dowodzenie i kierowanie) wskazuje/akceptuje cele, a głowica kierowania wiązką prowadzi automatyczne śledzenie i stabilizację. Docelowo wystarczy mały zespół (1 – 2 osoby na konsoli), aczkolwiek podczas testów platformę obsługuje większa ekipa inżynierska. Producent podkreśla precyzję i stabilność jako krytyczne dla skrócenia czasu „przepalania” i obniżenia mocy potrzebnej do uzyskania wymaganego efektu defensywnego.

W wymiarze taktycznym DragonFire ma dwa główne atuty: czas reakcji ~prędkości światła i koszt. To idealnie „zamyka” ostatnią warstwę obrony przeciw dronom/amunicji krążącej – zwłaszcza przy atakach rojem, gdy rakiet mogłoby zabraknąć lub byłyby nieekonomiczne. Ograniczeniem jest pogoda i linia widzenia: w silnej mgle/dymie spada gęstość energii w plamce na celu; w deszczu wiązka doświadcza rozpraszania/absorpcji. To nie dyskwalifikuje systemu – po prostu wymusza zarządzanie mocą i czasem ekspozycji oraz pracę w fuzji z innymi warstwami obrony okrętowej.
Na okręcie DragonFire będzie wpięty w C2 i współpracował z radarami dozoru oraz uzbrojeniem pokładowym: Sea Viper (brytyjska nazwa systemu PAAMS(UK) z pociskami Aster, warstwa obrony obszarowej), Sea Ceptor (system z pociskami CAMM, warstwa lokalna/średnia) oraz artylerią. Typowa taktyka: radar wykrywa i klasyfikuje cele, C2 przydziela część do lasera (najmniejsze/najliczniejsze), pozostawiając rakietom trudniejsze lub dalsze. Takie „odciążenie” rakiet zwiększa trwałość bojową okrętu w długich epizodach obrony.
DragonFire jest dla NATO jednym z pierwszych „prawdziwych” kroków do uzyskania laserowej broni na morzu. Dla Royal Navy oznacza to tańszą i energetycznie trwalszą odpowiedź na masowe, tanie zagrożenia – przy zachowaniu precyzji i minimalizacji efektów ubocznych (brak odłamków). Jeśli harmonogram zadziała, od 2027 r. brytyjskie niszczyciele zyskają nową, „niewyczerpywalną” warstwę obrony — a skuteczność tej warstwy będzie rosnąć wraz z kolejnymi usprawnieniami w zakresie mocy i oprogramowania.
Jednym zdaniem: DragonFire to precyzyjny, ekonomiczny laser obronny dla okrętów NATO – już sprawdzony na żywym celu i przygotowywany do instalacji flotowej, z oczywistymi zastrzeżeniami dot. pogody i tajności parametrów, ale z dużym potencjałem do „zamykania” ostatniej linii obrony przeciw dronom i innym małym celom powietrznym przeciwnika.
ALKA i ALKA-KAPLAN (Turcja)

ALKA to turecki, hybrydowy system energii kierowanej (DEWS – Directed Energy Weapon System), łączący dwa rozwiązania: EJS – Electromagnetic Jamming System (elektromagnetyczny system zakłócania) jako „soft-kill” oraz LDS – Laser Destruction System (laserowy system niszczenia) jako „hard-kill”. Projekt firmuje Roketsan; system jest przeznaczony do bardzo bliskiej obrony powietrznej (VSHORAD – Very Short Range Air Defence) przeciw mini/mikro-UAV – Unmanned Aerial Vehicles (BSP w klasie mini/mikro), amunicji krążącej (loitering munitions), a także do zadań EOD – Explosive Ordnance Disposal (neutralizacja materiałów wybuchowych), w tym IED – Improvised Explosive Device (ładunki improwizowane). Producent podkreśla też architekturę sieciową – Network Enabled Weapon.
ALKA korzysta z radaru wykrywania dronów oraz głowicy elektrooptycznej (EO/IR) do precyzyjnego śledzenia; system ma zdolność automatycznego wykrywania i śledzenia (z użyciem algorytmów AI) przy niskim odsetku fałszywych alarmów. Deklarowana jest umiejętność śledzenia do 100 celów jednocześnie. W trybie sieciowym kilka jednostek może współdziałać: TEWA – Threat Evaluation & Weapon Assignment (ocena zagrożeń i przydział uzbrojenia), fuzja danych z wielu czujników i – w razie potrzeby — skierowanie kilku wiązek laserowych na ten sam punkt celu. ALKA może być zdalnie sterowana z centrum dowodzenia, działa dzień/noc i występuje w konfiguracjach mobilnych i stacjonarnych.
Roketsan publikuje parametry Effective Laser Destruction Range: ok. 750 m dla wersji 2,5 kW i ok. 1,5 km dla 5 kW. To twarde, jawne liczby z materiałów producenta; nie podaje się publicznie szczegółów mocy czy „zasięgu EM – electromagnetic (elektromagnetycznego)” dla trybu zakłócania. W praktyce zasięg i czas „przepalenia” zależą od pogody (mgła, deszcz) – jak w każdej broni laserowej. Niezależne materiały branżowe powtarzają te wartości i wskazują ALKĘ jako ekonomiczne rozwiązanie ostatniej warstwy (niski koszt użycia vs. rakiety).
System od początku projektowano jako modułowy: do użycia mobilnego (na ciężarówkach / 4×4 / 6×6) lub stacjonarnego (ochrona bazy/infrastruktury). W wersjach docelowych widoczna jest zabudowa kontenerowa z radarem i wieżą z laserem oraz modułem EJS – można więc szybko rozstawić system przeciwdronowy C-UAS – Counter-Unmanned Aircraft System tam, gdzie jest potrzebny. Producent opisuje koncepcję wprost jako „mobile and/or stationary usage” – „zastosowanie mobilne i/lub stacjonarne”. W praktyce konfiguracje mobilne bazują na własnym zasilaniu pokładowym (agregat) lub zasilaniu platformy-nośnika.
ALKA jest projektowana jako system o niskich wymaganiach osobowych: dzięki AI i fuzji sensorów detekcja-identyfikacja-śledzenie w dużej mierze przebiega automatycznie, a operator (1 – 2 osoby) autoryzuje użycie uzbrojenia i nadzoruje priorytetyzację celów. W wariancie sieciowym jedno centrum może kontrolować wiele jednostek ALKA – kluczowe przy rojach dronów.
ALKA-KAPLAN to kolejny krok: integracja ALKI na gąsienicowej platformie FNSS KAPLAN HYBRID. Prototyp w konfiguracji bojowej pokazano na IDEF 2025 (International Defence Industry Fair – Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Stambule). Ideą jest zapewnienie opancerzonej, mobilnej osłony przeciwdronowej dla pododdziałów pancerno-zmechanizowanych — system jedzie z kolumną, wykrywa, zakłóca i niszczy drony w ruchu, zamiast polegać wyłącznie na stacjonarnych „punktach DEW”.

Atutem KAPLANA HYBRID jest napęd hybrydowy zaprojektowany m.in. pod zasilanie „prądożernych” systemów pokładowych. Producent podaje możliwość jazdy w trybie cichym na dystansie ok. 20 km (tryb „silent operation mode”; przy prędkości manewrowej) oraz „silent surveillance mode” do 48 godzin (lub ok. 14 godzin z klimatyzacją) — funkcje zmniejszają sygnaturę akustyczną i termiczną oraz ułatwiają skryte przemieszczanie/czuwanie. W skrócie: ALKA-KAPLAN eliminuje potrzebę zewnętrznych agregatów i zapewnia zasilanie z pokładu, co dla DEW jest równie ważne jak dla sensorów i systemów C2 – Command & Control.
W warstwie „soft-kill” EJS działa obszarowo — to kluczowe przeciw rojom: zakłóca łączność i nawigację wielu małych platform naraz, spowalniając atak. W warstwie „hard-kill” laser precyzyjnie „docina” cele priorytetowe (np. drony niosące ładunek) przy bardzo niskim koszcie użycia i braku odłamków, co ma znaczenie nad terenami zurbanizowanymi. W wersji kontenerowej ALKA tworzy punktową tarczę przeciwdronową (C-UAS) dla baz i zgrupowań, a w wersji ALKA-KAPLAN — tarczę manewrową, która podąża z wojskami i zabezpiecza kolumny narażone na FPV – First-Person View (drony sterowane „z kamery”) oraz amunicję krążącą (loitering munitions).
Jak każda broń laserowa, ALKA podlega ograniczeniom pogodowym (mgła, pył, deszcz). Dlatego kluczowe jest połączenie z radarem i EO/IR oraz podejście warstwowe: najpierw „miękkie” zakłócanie jak największej liczby celów, a następnie laserowe niszczenie tych, które przebiły się lub niosą większe ryzyko. Dodatkowo architektura sieciowa (wspólna TEWA, łączenie danych z wielu czujników i możliwość skupienia kilku laserów na jednym punkcie) zwiększa skuteczność całego ugrupowania – kilka zestawów ALKA może dzielić sektor i koordynować ogień. Oficjalne materiały podają ~750 m / ~1,5 km dla efektu laserowego — to dystanse ostatniej warstwy; w złej pogodzie nie należy oczekiwać cudów.
Tureckie podejście łączy pragmatyzm (skuteczna obrona punktowa o niskim koszcie użycia) z mobilnością ciężką (wersja gąsienicowa dla osłony wojsk w manewrze). ALKA w konfiguracjach bazowych wykrywa, zakłóca i niszczy w promieniu do ~1,5 km (laser), obsługując do ~100 celów; ALKA-KAPLAN pokazuje, jak te możliwości przenieść na pojazd bojowy, bez taboru agregatów i z trybem cichej pracy. W dobie tanich, masowych UAV to sposób na zwiększenie przeżywalności pododdziałów i ochronę infrastruktury — przy kosztach nieporównanie niższych niż „rakietowe” strącanie każdego quadcoptera.
USA
HELIOS

HELIOS (High Energy Laser with Integrated Optical-Dazzler and Surveillance – wysokoenergetyczny laser zintegrowany z modułem oślepiającym i funkcjami rozpoznania) to opracowany przez Lockheed Martin laser okrętowy klasy 60+ kW ze zintegrowanym modułem oślepiającym (ang. dazzler) do oślepiania i zakłócania sensorów EO/IR – Electro-Optical/Infrared (elektrooptycznych i podczerwonych) oraz kanałem ISR – Intelligence, Surveillance and Reconnaissance (rozpoznanie, nadzór i obserwacja). To pierwszy w US Navy taktyczny system laserowy trwale zintegrowany ze stałym uzbrojeniem i systemem walki okrętu, a nie doczepnym modułem (ang. bolt-on). Pierwszy egzemplarz trafił do floty w sierpniu 2022 r. i został zainstalowany na niszczycielu USS Preble (DDG-88).
HELIOS ma domykać najbliższą warstwę obrony przeciw dronom/UAS – Unmanned Aircraft System (systemy bezzałogowe), łodziom szybkiego ataku FIAC – Fast Inshore Attack Craft (szybkie łodzie przybrzeżne) oraz – w ograniczonym zakresie – przeciw pociskom naprowadzanym optycznie dzięki oślepianiu (ang. dazzle). Jego atuty to czas reakcji oraz „głęboki magazyn”: każdy „strzał” to energia elektryczna zamiast rakiety, więc rozwiązanie jest nieporównanie bardziej ekonomiczne niż klasyczne uzbrojenie rakietowe.
System obejmuje moduł lasera, głowicę kierowania wiązką/EO, oraz pełną integrację z Aegis Combat System (okrętowy system dowodzenia-kierowania i obrony powietrznej US Navy). HELIOS jest spięty z Aegis CSL – Common Source Library (wspólna biblioteka oprogramowania Aegisa), co umożliwia automatyczne przekazywanie śledzeń i koordynację hard-kill/soft-kill: radary okrętowe wykrywają, Aegis klasyfikuje i przydziela cele, a HELIOS przejmuje je optycznie i prowadzi wiązkę. Na USS Preble system zajmuje przedni postument, gdzie starsze wersje niszczycieli miały Phalanx CIWS – Close-In Weapon System (okrętowy system obrony bezpośredniej; najczęściej 20-milimetrowe działko Gatling).
Moc publikowana przez producenta to „60+ kW” z możliwością wzrostu do ~150 kW w kolejnych iteracjach. Zasięgi i profile efektów pozostają niejawne.

Zintegrowany moduł oślepiający (dazzler) to osobny tor laserowy o mniejszej mocy — oślepia i myli optykę przeciwnika (drony, głowice EO/IR), zapewniając niekinetyczny „soft-kill” i ograniczając zużycie energii. Równolegle układ optyczny HELIOS wspiera ISR oraz BDA – Battle Damage Assessment (ocenę skutków rażenia). To wyróżnia HELIOS wobec wcześniejszych modułów doczepnych (bolt-on), takich jak ODIN – Optical Dazzling Interdictor, Navy, które nie były zintegrowane z Aegisem w takiej skali.
HELIOS powstał z myślą o Arleigh Burke Flight IIA (wersja produkcyjna niszczycieli klasy Arleigh Burke z hangarem dla śmigłowców i zmodernizowaną architekturą pokładową) i stałej integracji w strukturze okrętu. Na Preble zamontowano go na dziobie przed mostkiem; w standardowym układzie Flight IIA drugi Phalanx pozostaje na rufie nad hangarem. Taka integracja ułatwia zasilanie/chłodzenie i wpięcie w system walki.
Jako system wysokoenergetyczny HELIOS czerpie moc z okrętowej sieci; zaprojektowano go do pracy ciągłej z zarządzaniem termicznym i buforowaniem energii w ramach platformy — to jeden z powodów, dla których US Navy postawiła na trwałą integrację, a nie „agregat + kontener”.
Dzięki integracji z Aegis HELIOS działa jak standardowy środek uzbrojenia w łańcuchu C2 – Command & Control. W cyklu D-I-T-E – Detect, Identify, Track, Engage (wykryj, zidentyfikuj, śledź, zwalcz) operator zatwierdza użycie i priorytety, a system automatycznie prowadzi śledzenie i stabilizację wiązki. W praktyce wystarcza mały zespół na konsolach oraz personel techniczny.

W FY2024 HELIOS na USS Preble zestrzelił cel powietrzny (UAV) podczas prób — informacja została upubliczniona w 2025 r. w raporcie DOT&E – Director, Operational Test & Evaluation (biuro testów operacyjnych Departamentu Obrony USA). To dowód, że system osiąga realny efekt „hard-kill” na morzu. Ograniczenia są typowe dla laserów: pogoda i atmosfera (mgła, aerozole, deszcz) oraz konieczność utrzymania wiązki przez pewien czas ekspozycji. HELIOS zwalcza pojedyncze zagrożenia sekwencyjnie i nie zastępuje całkowicie artylerii czy rakiet, ale wyróżnia go wyjątkowa ekonomika i istotny efekt „odciążenia” rakietowych środków obrony.
HELIOS pokazuje, że laser „z laboratorium” stał się realnym uzbrojeniem floty: współdziała z Aegisem, łączy hard-kill i soft-kill w jednym urządzeniu, ma potwierdzone strącenie UAV i jest zabudowany w standardowej pozycji uzbrojenia. Nie rozwiąże sam wszystkich problemów (pogoda, sekwencyjność, termika), ale zmienia arytmetykę obrony własnej — pozwala oszczędzać rakiety i wydłużać zdolność obronną okrętu w długich misjach zwalczania taniego, licznego zagrożenia. Wraz z kolejnymi iteracjami mocy (HELIOS / HELCAP) może stać się kluczową warstwą ekonomicznej obrony punktowej US Navy.
Leonidas

Leonidas to wysokiej mocy broń mikrofalowa (HPM – High-Power Microwave) przeznaczona do zwalczania elektroniki — przede wszystkim rojów dronów — przez oddziaływanie impulsami mikrofal (bez odłamków i huku). US Army pozyskała w 2023 r. system w ramach programu IFPC-HPM – Indirect Fire Protection Capability – High-Power Microwave (kontrakt RCCTO – Rapid Capabilities and Critical Technologies Office; Biuro Szybkich Zdolności i Technologii Krytycznych US Army za 66,1 mln USD), a w maju 2024 r. odebrała cztery egzemplarze i zakończyła szkolenia oraz testy inżynieryjne. W lipcu 2025 r. wojsko zamówiło drugą generację (dwa ulepszone zestawy) o większym zasięgu i mocy.
Zadaniem Leonidasa jest tryb „one-to-many”: neutralizacja grup i rojów UAV – Unmanned Aerial Vehicles (bezzałogowych statków powietrznych) przy minimalnym koszcie użycia, aby odciążyć drogie środki kinetyczne (rakiety, artyleria). W dokumentach US Army IFPC-HPM jest opisywany jako pierwszy wdrożony materiałowo system DEW do zwalczania rojów (disrupt/disable/destroy – zakłócić/obezwładnić/zniszczyć).
To w pełni półprzewodnikowy (solid-state) HPM oparty na GaN – gallium nitride (azotek galu; półprzewodnik mocy pozwalający uzyskać wysoką gęstość mocy i sprawność przy niewielkich gabarytach oraz lepszym odprowadzaniu ciepła) i aktywnej antenie AESA – Active Electronically Scanned Array (aktywna antena z elektronicznie sterowanym kształtem i kierunkiem wiązki, bez mechanicznego obracania). System emituje długie impulsy o kształtowanej charakterystyce, pozwalające zarówno na precyzyjne „strzały punktowe” (gdy w pobliżu znajdują się własne systemy), jak i na oddziaływanie obszarowe przeciw wielu celom naraz. Nowsze wersje mają gimbal 360° zwiększający pokrycie azymutu; cyfrowe formowanie wiązki i sterowanie „software-defined” pomagają unikać oddziaływania na własną elektronikę (system wycina strefy bezpieczeństwa, w których nie emituje).
Leonidas występuje jako zestaw mobilny (zabudowa kontenerowa/przyczepowa), a także w wersjach zintegrowanych — m.in. Stryker Leonidas (współpraca z General Dynamics Land Systems) — co tworzy manewrową osłonę SHORAD – Short-Range Air Defense (obrona powietrzna krótkiego zasięgu) dla wojsk lądowych. Architektura i interfejsy są otwarte, by wpiąć system w istniejące C2 – Command & Control i sensory. (Epirus oferuje też warianty ekspedycyjne oraz moduły „pod” do podwieszania na pojazdach — w US Army trzon stanowi linia IFPC-HPM).

Broń HPM wymaga krótkotrwałych, wysokich mocy szczytowych, ale półprzewodnikowa architektura Epirusa zmniejsza gabaryty i skraca czas rozstawienia (przejścia z pozycji marszowej do bojowej). Zestawy polowe korzystają z zasilania pokładowego/agregatów nośnika; integracja na Strykerze pokazuje, że system da się przemieszczać i używać w ruchu. Dzięki automatyzacji (śledzenie, formowanie wiązki, profile emisji) wystarcza mały zespół operatorski na standardowych konsolach C2.
HPM działa natychmiast w objętości wiązki — może neutralizować wiele dronów równocześnie (zależnie od trybu emisji), w tym platformy autonomiczne niewrażliwe na zwykłe zakłócanie łączności. Dlatego Leonidas jest naturalnym „dozorcą” ostatniej warstwy: dalej — wykrycie i klasyfikacja, w średniej — rakiety/laser, a na końcu — impuls HPM „czyszczący” roje małych celów nad wojskami lub bazą, bez ryzyka odłamków nad miastem.
Po dostawach w 2024 r. IFPC-HPM (wywiedziony z Leonidasa) trafił do 1st Multi-Domain Task Force (1st MDTF) — specjalistycznej jednostki US Army w rejonie Indo-Pacyfiku, łączącej efekty w wielu domenach (ląd, powietrze, cyber, przestrzeń kosmiczna). Podczas Balikatan 2025 na Filipinach US Army przeprowadziła realny pokaz użycia (live-fire) HPM w układzie warstwowym z FS-LIDS – Fixed-Site/Forward-Area—Low, Slow, Small UAS Integrated Defeat System (system obrony baz/obszarów wysuniętych przed wolnymi, małymi dronami), testując zwalczanie rojów w klimacie tropikalnym. Wydarzenie zostało potwierdzone przez USINDOPACOM – U.S. Indo-Pacific Command i USARPAC – U.S. Army Pacific. Równolegle Epirus i wojsko prowadzą demonstracje w USA (m.in. Camp Atterbury, Indiana) z udziałem obserwatorów z sił zbrojnych i państw partnerskich.
Jak każdy system linii widzenia (LOS – line of sight), Leonidas wymaga widoczności celu i dyscypliny elektromagnetycznej: emisja HPM może oddziaływać na niechronioną elektronikę w sektorze rażenia, więc oprogramowanie i procedury wymuszają strefy bezpieczeństwa (system nie emituje w wyznaczonych kierunkach/obszarach). Skuteczny zasięg zależy od profilu emisji, budowy celów i warunków środowiskowych (wilgotność, opady, „clutter” – złożone odbicia i zakłócenia tła w zabudowie miejskiej). To realne ograniczenia, ale bilans koszt/efekt (w porównaniu z rakietami) w obronie przed rojami pozostaje zdecydowanie korzystny.
Leonidas/IFPC-HPM to pierwsza w US Army praktyczna, polowa warstwa mikrofalowej obrony przeciwdronowej — wdrożona, sprawdzona na ćwiczeniach międzynarodowych i rozwijana w kolejnej generacji. W połączeniu z radarami, optyką i klasycznym uzbrojeniem zmienia arytmetykę obrony: zamiast „wystrzeliwać złoto do plastiku”, wojsko może masowo, tanio i natychmiast neutralizować drony, które stały się „powszechną amunicją” współczesnych konfliktów.
Chiny
Hurricane-3000

Hurricane-3000 to lądowy system broni mikrofalowej dużej mocy opracowany przez NORINCO i po raz pierwszy publicznie pokazany na Airshow China w Zhuhai (listopad 2024). Zaprojektowano go do natychmiastowej neutralizacji elektroniki bezzałogowców — pojedynczych i w rojach — poprzez oddziaływanie skierowaną wiązką mikrofal. W odróżnieniu od lasera, HPM może działać obszarowo, co czyni go naturalnym „czyścicielem” ostatniej warstwy obrony przeciwdronowej (C-UAS – Counter-Unmanned Aircraft System).
Hurricane-3000 wykorzystuje płaskie anteny nadawcze (planar arrays) osadzone na dużej platformie kołowej. W materiałach z Zhuhai widać także własny radar krótkiego zasięgu (wariant z kopułą na wysuwanym maszcie) do wykrywania i śledzenia niskolecących celów oraz pakiet EO/IR – Electro-Optical/Infrared (elektrooptyczny/podczerwony) do identyfikacji i oceny efektu. Taki zestaw umożliwia szybką sekwencję: detekcja → klasyfikacja → uderzenie mikrofalą.
System zabudowano na ciężkim pojeździe 8×8 (Shaanxi/Shacman SX2400/2500) z kontenerową częścią energetyczno-chłodzącą oraz masywną anteną kierunkową na platformie tylnej. Podwozie 8×8 zapewnia mobilność operacyjną (drogi i teren), a szeroka baza energetyczna umożliwia pracę w cyklu „przemieść – rozwiń – oddziałuj” bez zewnętrznej infrastruktury. Deklarowany czas reakcji < 1 s (od akwizycji do emisji) wpisuje się w profil VSHORAD/SHORAD – Very Short/Short-Range Air Defence (bardzo krótki/krótki zasięg OPL).
Profile działania:
- „single-point” — skupiona wiązka na priorytetowym celu (np. dron niosący ładunek), gdy w sektorze są własne systemy wrażliwe na oddziaływanie EM;
- „area” — oddziaływanie objętościowe w zadanym sektorze, by jednym impulsem „zmyć” wiele mini/mikro-UAV – Unmanned Aerial Vehicles (bezzałogowców).
To odpowiada współczesnym HPM z aktywnymi antenami (AESA – Active Electronically Scanned Array), gdzie formowanie wiązki i parametry impulsu (czas, powtarzalność, szerokość pasma) definiują zasięg i „objętość” efektu. Szczegóły częstotliwości i mocy szczytowej pozostają niejawne.
Źródła wojskowe i branżowe (na podstawie materiałów z Zhuhai i publikacji chińskich) podają skuteczny dystans 2 – 3 km dla zwalczania dronów, przy czym zasięg detekcji/śledzenia (radar/EO) może być większy, by dać czas na decyzję. Popularnonaukowe relacje obrazowo opisują działanie jako „podgrzewanie elektroniki UAV do ~3 km” — należy traktować to jako przenośnię wyjaśniającą naturę HPM.

HPM wymaga krótkotrwałych, wysokich mocy szczytowych oraz skutecznego chłodzenia. W tej klasie systemów stosuje się pokładowe generatory diesla i wymienniki ciepła w zabudowie kontenerowej — wszystko wskazuje, że tak zaprojektowano także Hurricane-3000.
Do obsługi przewidziano zespół 2 – 3 osób (dowódca, operator emisji, kierowca/technik). Dzięki integracji czujników i nadajnika HPM (radar, EO/IR, HPM) zasadnicza część detekcji, śledzenia i kształtowania wiązki jest zautomatyzowana. Deklarowany czas odpowiedzi < 1 s sugeruje, że logika C2 – Command & Control i HMI – Human-Machine Interface (interfejs człowiek-maszyna) są zoptymalizowane pod szybką serię oddziaływań w obrębie sektora.
Po debiucie w 2024 r. NORINCO przeprowadziło testy poligonowe Hurricane-3000 (styczeń 2025). Udostępnione materiały wskazują obezwładnianie UAV poprzez oddziaływanie na ich elektronikę oraz stabilność pracy w serii impulsów. Niezależne media odnotowały te próby; choć nie opublikowano pełnej dokumentacji, testy wskazują na realną skuteczność systemu.
W mediach branżowych pojawiły się twierdzenia (nie z kart katalogowych), że chińskie HPM — w tym Hurricane-3000 — generują pola rzędu ~80 000 V/m i wykonują >5 000 „strzałów” bez degradacji. Te liczby należy traktować jako deklaracje medialne, nie zweryfikowane parametry producenta.

Największa zaleta Hurricane-3000 to „one-to-many”: jednym impulsem można wyłączyć wiele małych celów w sektorze (zwłaszcza FPV – First-Person View; drony sterowane z kamery / mini-UAV), bez odłamków. W warstwowej obronie sensownie zamyka ostatnią linię nad bazą, stanowiskiem dowodzenia lub kolumną logistyczną — tam, gdzie rakiety są zbyt drogie, a lasery zbyt „pojedynczo-celowe”. HPM działa także na platformy autonomiczne, niepodatne na zwykłe zakłócanie łączności. Skuteczne użycie wymaga celów w linii widzenia i dyscypliny elektromagnetycznej: wyznacza się „strefy bezpieczeństwa”, w których nie emituje się (by nie porazić własnej elektroniki). Zasięg i efekt zależą od parametrów impulsu, sygnatury celów (obudowa, ekranowanie) i warunków środowiskowych (wilgotność, zabudowa). W porównaniu z laserem HPM jest mniej wrażliwy na aerozole/opady, ale bardziej zależny od geometrii i odbić w terenie zurbanizowanym — dlatego planowanie sektorów w C2 jest kluczowe.
Hurricane-3000 pokazuje, że Chiny stawiają strategicznie na HPM jako ekonomiczną obronę przed rojami, komplementarną wobec środków kinetycznych i laserów. Podejście „mobilny emiter + własne sensory” pasuje do sieciocentrycznej obrony punktów i zgrupowań. Jeśli 2 – 3 km efektywnego rażenia i bardzo krótki czas reakcji potwierdzą się w eksploatacji, Hurricane-3000 może stać się użyteczną warstwą „ostatniej szansy” w chińskiej OPL krótkiego zasięgu — z zastrzeżeniem tajności parametrów i braku jawnych danych o produkcji liniowej.
Rosja
Pereswiet

Pereswiet to mobilny laserowy system broni energii kierowanej armii rosyjskiej, prezentowany jako środek oślepiania optycznego sensorów EO/IR – Electro-Optical/Infrared (elektrooptycznych/podczerwonych) satelitów obserwacyjnych przeciwnika. Po raz pierwszy pokazany publicznie przez Władimira Putina w marcu 2018 r., trafił do testów doświadczalnych 1 grudnia 2018 r., a z końcem 2019 r. rosyjski MON ogłosił jego operacyjne rozmieszczenie w pięciu dywizjach Strategicznych Wojsk Rakietowych (RWSN).
Deklarowana rola Pereswieta to maskowanie manewrów mobilnych wyrzutni ICBM RS-24 Jars poprzez czasowe oślepianie satelitów rozpoznawczych przelatujących nad rejonem działań. Jeżeli satelita EO/IR nie uzyska poprawnego obrazu w oknie przelotu, utrudnia to śledzenie patroli wyrzutni i planowanie uderzeń. Analizy OSINT (dokumenty przetargowe/sądowe) wiążą Pereswieta z zadaniem „tłumienia elektrooptycznych satelitów rozpoznawczych i zdalnego teledetekcji”.
Z dostępnych materiałów wynika, że Pereswiet to zestaw drogowy: moduł lasera z układem kierowania wiązką na naczepie (semi‑trailer) oraz zaplecze energetyczno‑techniczne na pojazdach wsparcia. W bazach RWSN wykorzystywane są stałe, suwane schrony na torach – zapewniają kamuflaż i ochronę.
System jest spięty z narodową siecią SSA – Space Situational Awareness (świadomość sytuacyjna w przestrzeni kosmicznej): w dokumentach występuje jako 14Ц034 (Pereswiet) i współpracuje z 821. Głównym Centrum Rozpoznania Kosmicznego w Noginsku‑9, które przekazuje dokładne dane o przelotach satelitów. Za mechanikę naprowadzania SM‑890 odpowiada KBSM, a optykę adaptacyjną (czujnik czoła fali i lustra odkształcalne kompensujące turbulencje) opracował NII NPO Łucz (Instytut Naukowo‑Badawczy NPO Łucz; grupa Rosatom). W praktyce Pereswiet „strzela” według wskazań sieci SSA, a własna optyka służy do przechwycenia, śledzenia i stabilizacji plamki na celu.
Zestaw ma mobilność „kontyngentową”: może podążać za marszrutami wyrzutni RS‑24 Jars i być rozstawiany pod spodziewanymi torami przelotu satelitów. Masa, gabaryty i czasy rozwinięcia nie są jawne.

Brak jawnych danych o typie lasera i mocy. Skala zestawu (osobne pojazdy, schrony) i obecność optyki adaptacyjnej sugerują wysokie wymagania energetyczne i zaawansowane chłodzenie, lecz szczegóły (buforowanie energii, moc ciągła/szczytowa) nie są publikowane. W przekazach politycznych pojawiały się twierdzenia o oślepianiu satelitów do ~1 500 km, tj. górny zakres LEO – Low Earth Orbit (orientacyjnie ~1 000 – 2 000 km). To deklaracje, zależne od pogody, geometrii przelotu i parametrów sensora satelity.
Szkolenie operatorów prowadzono m.in. w Wojskowej Akademii Kosmicznej im. Mozhajskiego, co pasuje do kosmicznego profilu platformy. W systemie znaczną rolę odgrywa automatyka śledzenia (precyzyjne naprowadzanie i stabilizacja wiązki na szybko poruszającym się celu orbitalnym) oraz integracja z C2 rozpoznania kosmicznego. Liczba osób do obsługi nie jest znana, ale skala i złożoność systemu sugerują mały zespół operatorski plus zespół techniczny.
Pereswiet to narzędzie „soft-kill” – jego celem ma być czasowe oślepienie sensorów optycznych, a nie „wypalanie” satelitów (co wymagałoby zupełnie innych emiterów energii). Działa epizodycznie, w oknach przelotu, i jest mocno zależny od pogody (zachmurzenie, aerozole, opady). Kluczowe są także parametry geometryczne (wysokość orbity, kąt elewacji, czas przelotu) i dokładność wskazań SSA/C2. System działa w linii widzenia, nie oddziałuje na czujniki radarowe ani satelity na bardzo wysokich orbitach; jego nisza to LEO i satelity obrazujące.
W rosyjskiej architekturze przeciwdziałania w kosmosie Pereswiet pełni rolę warstwy „anti-ISR” (utrudnianie rozpoznania), uzupełniając zdolności Nudol (PL-19/A-235) – DA-ASAT – Direct-Ascent Anti-Satellite, czyli pociski do bezpośredniego niszczenia satelitów – oraz projekt Kalina (stacjonarny laser). Nawet jeśli Pereswiet nie spełnia politycznych obietnic o „1 500 km”, to zmusza przeciwnika do rezerwowania dodatkowych satelitów/pasów przelotu i podnoszenia odporności na oślepianie, co podnosi koszty prowadzenia rozpoznania nad terytorium Rosji.

Po odcedzeniu kremlowskiej propagandy Pereswiet jawi się jako pierwszy publicznie ujawniony, mobilny, operacyjny „dazzler” satelitów, spięty z narodową siecią SSA i rozmieszczony przy dywizjach RWSN. To specjalistyczne narzędzie „anti-ISR” o ograniczeniach pogodowo-geometrycznych, ale o wymiernym wpływie na koszty i ciągłość rozpoznania przeciwnika.
Zadira

Zadira to rosyjski wysokoenergetyczny system laserowy (HEL) prezentowany jako „twarde” uzbrojenie do fizycznego niszczenia małych celów (głównie UAV – Unmanned Aerial Vehicles, bezzałogowców). O istnieniu i rzekomym użyciu bojowym po raz pierwszy publicznie mówił w maju 2022 r. ówczesny wicepremier Jurij Borisow, twierdząc, że „usmażyła” drona z 5 km w ciągu 5 sekund. Rosyjskie media państwowe podały wprost, że chodzi o system Zadira, już „wprowadzony do użycia” na Ukrainie. To deklaracje polityczne; niezależnej weryfikacji brak.
W rosyjskiej narracji Zadira ma domykać najbliższą warstwę obrony przeciwdronowej (VSHORAD – Very Short Range Air Defence, obrona bardzo krótkiego zasięgu / C-UAS – Counter-Unmanned Aircraft System, system przeciwdronowy) – jako tańsze w użyciu (energia zamiast rakiet) rozwiązanie wobec systemów typu Tor/Pancyr. Jednocześnie pozycjonuje się ją jako dopełnienie wobec Pereswieta: jeśli Pereswiet ma oślepiać optykę (soft-kill), Zadira ma termicznie niszczyć cel (hard-kill). Takie rozróżnienie – podawane przez rosyjskie władze – wielokrotnie cytowały media międzynarodowe.
Szczegóły techniczne są niejawne. Doniesienia branżowe mówiły o zabudowie na pojeździe opancerzonym, co odpowiada roli mobilnej osłony zgrupowań i punktów bazowania. W praktyce podobne systemy HEL pracują w fuzji radar + EO/IR: radar krótkiego zasięgu do wykrycia i wstępnego śledzenia, głowica kierowania wiązką (beam director) do precyzyjnego prowadzenia wiązki. W przypadku Zadiry brak jawnych danych o typie lasera, mocy, pakiecie sensorów czy czasie rozwinięcia.

Jedyne konkretne liczby w przestrzeni publicznej („5 km / 5 s”) pochodzą z wypowiedzi Borisowa w maju 2022 r. i należy je traktować jako deklaracje, nie specyfikację z karty katalogowej. Mechanizm działania jest typowy dla HEL: skupiona wiązka w podczerwieni podnosi temperaturę krytycznych elementów (płatowca, śmigieł, elektroniki), aż do ich uszkodzenia. Skuteczność zależy od atmosfery (mgła, aerozole, deszcz, dym), stabilności śledzenia i wymaganego czasu ekspozycji na celu.
Laser „bojowy” wymaga stabilnego źródła energii (agregaty lub zasobniki) i wydajnego chłodzenia. Skala i mobilny charakter sugerują modułową zabudowę energetyczno-termiczną w kontenerze lub na pojeździe, ale Rosja nie ujawnia profilu mocy, masy, gabarytów ani rozwiązań buforowania energii dla Zadiry. Tu – jak w innych rosyjskich programach DEW – dominuje tajemnica wojskowa.

W klasie C-UAS standardem jest niewielka załoga (operator, dowódca, kierowca/technik) i wysoka automatyzacja: po wskazaniu z radaru układ EO/IR przejmuje cel, a głowica kierowania wiązką stabilizuje plamkę, utrzymując wiązkę na celu. W przypadku braku oficjalnych informacji, zakłada się rozwiązania analogiczne do innych HEL bliskiego zasięgu.
Niedługo po rosyjskich deklaracjach Waszyngton podał, że nie ma żadnych oznak użycia broni laserowej w Ukrainie; podobnie informowały media głównego nurtu. Eksperci w USA i Europie oceniali przekaz Kremla z daleko idącym sceptycyzmem – wskazując, że „pięciosekundowe” przepalenie drona z 5 km wymaga nie tylko ponadprzeciętnej mocy, ale także idealnych warunków atmosferycznych i bardzo stabilnego śledzenia celu. Innymi słowy: brak niezależnych dowodów na skuteczność i brak weryfikowalnych parametrów Zadiry pozostają kluczowym zastrzeżeniem co do faktycznego stanu projektu.

Wątek formalny jest lepiej udokumentowany niż parametry: w 2017 r. rosyjskie MON miało zawrzeć kontrakt rozwojowy „Zadira-16” z RFNC-VNIIEF (Sarow) – ośrodkiem wchodzącym w skład Rosatomu, znanym z projektów laserowych i nuklearnych. To łączy Zadirę z bazą naukowo-techniczną rosyjskich instytutów „atomowych” wykorzystywaną też przy innych przedsięwzięciach DEW.
Rosyjskie władze i media branżowe sygnalizowały dalsze prace i testy całej „rodziny” laserów przeciw UAV; w czerwcu 2025 r. rząd poinformował o szeroko zakrojonych próbach ośmiu systemów – od „kompaktowych” po stacjonarne wysokiej mocy – rozwijanych w spółkach Rostecu i Rosatomu. Artykuł Aviation Week (czerwiec 2025) odnotował te testy, choć nie sprecyzowano, które z nazwanych systemów (w tym Zadira) brały udział i w jakiej konfiguracji.

W zamyśle Zadira byłaby ostatnią warstwą ochrony kolumn, baz i infrastruktury – selektywną, precyzyjną bronią „za grosze za strzał”, bez odłamków, bezpieczną dla terenów miejskich. W fuzji z WRE – walką radioelektroniczną (ang. Electronic Warfare, EW) i środkami kinetycznymi (rakiety, artyleria) taka warstwa obniżałaby koszt zwalczania tanich rojów FPV/mini-UAV. Realna wartość bojowa zależy jednak od odpowiedzi na pytania, na które dziś brak jawnych danych: moc, TTP w złej pogodzie, integracja z C2 i radarami.
Jak zawsze HEL to broń linii widzenia. Mgła, dym, aerozole, deszcz silnie degradują gęstość energii w plamce, wydłużając czas emisji wiązki lub nawet czyniąc platformę nieefektywną. Dodatkowo, HEL zwalcza cele sekwencyjnie (jeden po drugim), więc wobec gęstych rojów jego wydajność wymaga priorytetyzacji celów i współpracy z innymi warstwami. Te ograniczenia nie są specyficzne dla Zadiry – dotyczą wszystkich laserów taktycznych.
Niezależnie od szumu informacyjnego, Zadira dobrze ilustruje rosyjski kierunek inwestycji w DEW: od soft-kill (Pereswiet, oślepianie EO) po hard-kill przeciw dronom. Jeżeli system faktycznie osiąga parametry zbliżone do deklarowanych (czego nadal nie potwierdzono), mógłby zmieniać arytmetykę obrony przed tanimi UAV – szczególnie w ochronie punktów i zgrupowań. Na dziś jednak bilans dowodowy jest skromny: mamy kontrakt i ośrodki wykonawcze, mamy polityczne deklaracje i ogólne wzmianki o próbach, ale brakuje jawnych danych o parametrach, skali wdrożenia i użyciu operacyjnym.
Indie
DURGA II

DURGA II (Directionally Unrestricted Ray-Gun Array) to program DRDO – Defence Research and Development Organisation (Organizacja Badań i Rozwoju Obronności Indii) rozwijający lądowe, morskie i lotnicze laserowe uzbrojenie energii kierowanej w klasie ok. 100 kW. W dokumentach publicznych DURGA II bywa opisywana jako „lekki” system DEW dla wojsk lądowych (z perspektywą adaptacji dla marynarki i sił powietrznych). To projekt długofalowy, od lat wymieniany w przeglądach indyjskich przedsięwzięć DEW.
DURGA II ma domykać najbliższą/krótką warstwę obrony przeciwdronowej i obrony powietrznej krótkiego zasięgu (C-UAS – Counter-Unmanned Aircraft System, SHORAD – Short-Range Air Defense): zapewnić natychmiastowe i bardzo tanie „strzały” (energia elektryczna zamiast rakiet) przeciw dronom, amunicji krążącej, pociskom moździerzowym/artylerii i innym małym celom. W analizach branżowych DURGA II jest traktowana jako kolejny etap na ścieżce mocy indyjskich laserów – do poziomu ~100 kW – uzupełniający rozwiązania mikrofalowe (HPM) i klasyczne uzbrojenie rakietowo-artyleryjskie.

Dostępne opisy mówią o mobilnym module lasera zintegrowanym z EO/IR – Electro-Optical/Infrared (elektrooptyką/podczerwienią) do wykrywania, śledzenia i oceny efektów oraz interfejsie do radarów dozoru. Celem jest wielodomenowa integracja (ląd/morze/powietrze) – w tym sensie DURGA II to rodzina konfiguracji, a nie pojedynczy egzemplarz. Rodzaj lasera, gabaryty i etat obsługi nie zostały ujawnione.
W doniesieniach powtarza się docelowa moc ok. 100 kW z myślą o „twardym” rażeniu (termiczne uszkadzanie konstrukcji/elektroniki). Taki poziom pozwala w kilka – kilkanaście sekund „dociąć” małe cele w linii widzenia – zależnie od atmosfery i stabilizacji wiązki. To deklaracje; program objęty jest tajemnicą i brakuje oficjalnych kart parametrów. Dla kontekstu: w kwietniu 2025 r. Indie publicznie zademonstrowały laser Mk-II(A) o mocy 30 kW jako rozwiązanie pośrednie w portfolio DEW.
Istotny był test ciężarówkowego lasera 1 kW (Chitradurga, 2017): wiązka przebiła metalową płytę z ~250 m (pokaz w obecności ministra obrony) – dowód sprawności naprowadzania i stabilizacji na wczesnym etapie. Równolegle DRDO włączało informacje o DURGA II (100 kW, „lekki” DEW) do oficjalnych materiałów. W 2024 – 2025 media i analitycy zgodnie wskazują, że program pozostaje rozwijany w ramach szerszego, narodowego planu DEW.
Celem jest skalowalność: od zestawów lądowych (pojazdy 4×4/6×6/8×8), przez wersje okrętowe (po integracji z energetyką okrętu), po platformy lotnicze (tu wyzwaniem są masa i zasilanie). Publicznie mówi się na razie głównie o demonstratorach lądowych i planach adaptacji. Laser ~100 kW potrzebuje stabilnego źródła mocy i wydajnego chłodzenia; w omówieniach akcentuje się agregaty pokładowe i magazyny energii oraz priorytet „kosztu strzału”. Szczegóły (profil mocy, bufory, układ termiczny) nie są jawne; sukces 30 kW Mk-II(A) sugeruje jednak, że łańcuch energetyczno-chłodzący w skalach taktycznych został opanowany.
Docelowo przewiduje się wysoki poziom automatyzacji: wykrycie z radaru, automatyczny „laser lock-on” przez EO/IR i stabilizowane prowadzenie wiązki po autoryzacji operatora. Dzięki temu wystarczy mały zespół konsolowy, a decyzje o priorytetach i czasie ekspozycji wspiera oprogramowanie TTP – tactics, techniques and procedures (taktyki, techniki i procedury) systemu.

Jak każdy HEL, DURGA II będzie wrażliwa na atmosferę (mgła, aerozole, deszcz) i wymaga utrzymania plamki na celu przez wymagany czas. To broń linii widzenia: do pełnej skuteczności potrzebna jest synergia radaru i EO/IR, właściwa geometria oraz zarządzanie mocą. Dlatego projekt pozycjonuje się jako jedna z warstw obrony — obok WRE – walka radioelektroniczna (ang. Electronic Warfare, EW), HPM – High-Power Microwave i uzbrojenia kinetycznego.
DURGA II to wektor indyjskich ambicji w DEW: konsekwentny marsz od 1 kW (2017) przez 30 kW (2025) ku ~100 kW i integracji międzydomenowej. Jeśli cel mocy zostanie osiągnięty w mobilnej konfiguracji, indyjskie siły zbrojne zyskają ekonomiczną, „niewyczerpywalną” warstwę C-UAS/SHORAD, która odciąży rakiety i zwiększy przeżywalność zgrupowań i baz atakowanych rojami. Na dziś — ważny, ale wciąż rozwijany filar narodowego programu DEW.
DEW Mk-II(A)

Mk-II(A) to wysokoenergetyczny, lądowy system laserowy opracowany przez indyjską DRDO – Defence Research and Development Organisation (Organizacja Badań i Rozwoju Obronności Indii), głównie w laboratorium CHESS – Centre for High Energy Systems & Sciences w Hajdarabadzie, do zwalczania bezzałogowców (UAV – Unmanned Aerial Vehicles) – w tym rojów – oraz innych lekkich celów powietrznych. 13 kwietnia 2025 r. DRDO przeprowadziła udany pokaz na NOAR – National Open Air Range w Kurnool (Andhra Pradesh): zniszczono cele UAV, w tym scenariusz roju; informację potwierdziły media i samo ministerstwo/DRDO (wraz z oficjalnym wpisem na X/Twitter).
System ma domykać najbliższą warstwę obrony przeciwdronowej (C-UAS – Counter-Unmanned Aircraft System): reakcja z prędkością światła, niski koszt użycia i brak odłamków czynią laser szczególnie użytecznym nad obiektami chronionymi i w terenie zurbanizowanym. DRDO i indyjskie media branżowe podkreślały, że krótka praca wiązki to koszt „kilku litrów paliwa”, co znacząco poprawia ekonomię względem rakiet.
Architektura łączy moduł lasera, zintegrowaną głowicę EO/IR – Electro-Optical/Infrared (elektrooptyczną/podczerwoną) 360° do detekcji, śledzenia i oceny efektu oraz interfejs do radarów dozoru. Wykrycie może pochodzić z zewnętrznych sensorów, a finalne śledzenie prowadzi optyka Mk-II(A). W opisach z pokazów podkreślano automatyczny „laser lock-on” i prowadzenie punktowe na krytycznym miejscu celu.
Deklarowana klasa to ~30 kW. Część relacji (np. Economic Times) opisuje modułową budowę – sześć kanałów po ~5 kW łączonych w jedną wiązkę – co sugeruje skalowalność mocy w kolejnych iteracjach. Podawane zasięgi wahają się między ~4 km (ET) a ~5 km (inne relacje/DRDO); to wartości zależne od atmosfery i typu celu i należy je traktować orientacyjnie.
Mk-II(A) to pojazdowy zestaw lądowy – ciężarówka z modułem lasera i zapleczem. DRDO akcentuje łatwość przerzutu (drogą, koleją, morzem, powietrzem), możliwość integracji na innych platformach (w tym warianty morskie) oraz miniaturyzację do form podwieszanych. (Dla wersji lądowej masa/wymiary/etat nie zostały upublicznione).
Laser HEL wymaga stabilnego źródła energii i sprawnego chłodzenia. Po pokazie DRDO i prasa akcentowały bardzo niski koszt energii na strzał („kilka litrów paliwa”), co wskazuje na pokładowe agregaty / magazyny energii i dobrze zestrojony układ termiczny. Szczegóły techniczne (profil poboru mocy, konstrukcja buforów, parametry chłodzenia) nie są jawne.

Zestaw projektuje się jako wysoko zautomatyzowany: fuzja radaru i EO/IR, automatyczne śledzenie i prowadzenie wiązki po akceptacji operatora. W praktyce wystarcza niewielka załoga konsolowa, wsparta personelem technicznym od zasilania i chłodzenia.
W Kurnool potwierdzono zniszczenie stałopłatowego UAV i neutralizację roju (uszkodzenia strukturalne/sensory). W doniesieniach branżowych przypisuje się Mk-II(A) zdolność „rażenia w kilka sekund” oraz deklaracje zwalczania śmigłowców/małych pocisków na krótkim dystansie – to jednak komunikaty prasowe, a nie pełna karta parametrów. Jak każdy laser, system ograniczają: pogoda/aerozole, wymagany czas ekspozycji („dwell time”) na celu oraz linia widzenia. Dlatego Mk-II(A) ma sens jako warstwa uzupełniająca w systemie C-UAS/SHORAD – Short-Range Air Defense (obrona powietrzna krótkiego zasięgu), a nie samodzielna jednostka bojowa.
Według opisów z prób system wykorzystuje dwa „profile”: bliską warstwę (ok. 1 – 2 km) do szybkiej neutralizacji najbliższych zagrożeń oraz warstwę dalszą (do ~5 km) przy pełnej mocy ~30 kW. Zintegrowany pakiet EO/IR 360° i współpraca z radarem pozwalają szybko przejść od detekcji do rażenia.
W części relacji po Kurnool pojawił się wątek WRE – walki radioelektronicznej (ang. Electronic Warfare, EW) – zakłócania łączności GNSS – Global Navigation Satellite Systems – oraz niskiego kosztu użycia jako obrazowego porównania ekonomii „strzału”. Ten pierwszy element (WRE) ma charakter deklaratywny i nie jest potwierdzony oficjalną specyfikacją; drugi powtarza także DRDO.

Mk-II(A) to pierwszy w Indiach wysokoenergetyczny laser z publicznie potwierdzonym efektem hard-kill na poligonie i realną ścieżką wdrożenia (ToT – Transfer of Technology / produkcja). Daje indyjskim siłom zbrojnym ekonomiczną, natychmiastową odpowiedź na masowe, tanie UAV, a równocześnie buduje kompetencje do wyższych mocy i innych DEW (np. HPM – High-Power Microwave / EMP – Electromagnetic Pulse). Przy zachowaniu ostrożności wobec niejawnych parametrów i deklaratywnych wątków (np. WRE), to poważny krok milowy w regionalnym wyścigu DEW (USA/Chiny/UK/Izrael), który może przełożyć się na warstwową obronę baz i kolumn w indyjskiej OPL.
Hiperprędkość bez prochu: działo szynowe dziś

Równolegle trwają prace nad działem szynowym — bronią kinetyczną korzystającą z tych samych magazynów energii i chłodzenia. Choć programy railgunów mierzą się z erozją lufy i logistyką mocy, ich spuścizna (np. pociski HVP) już dziś zasila koncepcję „tanich przechwytów” z klasycznych armat, domykając rodzinę elektrycznego uzbrojenia.
Railgun (działo szynowe) przyspiesza pocisk siłą Lorentza. Dwie równoległe, masywne szyny przewodzące i przewodząca armatura (element kontaktowy przy pocisku) tworzą obwód. Gdy magazyn energii wyzwala impuls prądu rzędu megaamperów, między szynami powstaje pole magnetyczne, które popycha armaturę wraz z pociskiem wzdłuż lufy. Efekt to hiperprędkość 2 – 3 km/s uzyskana bez prochu: cała „chemia” zastąpiona jest elektryką i elektroniką mocy.
Pocisk zwykle nie zawiera materiału wybuchowego — wystarcza jego energia kinetyczna. Przy prędkościach hipersonicznych uderzenie powoduje przebicie, rozrywanie struktury, intensywne nagrzanie i wtórne uszkodzenia (spalling). Krótszy czas dolotu i spłaszczona trajektoria sprzyjają zwalczaniu dronów, pocisków manewrujących i artyleryjskich czy celów nawodnych. Równolegle rozwijany jest wątek HVP (Hypervelocity Projectile) — sterowalnych, podkalibrowych pocisków odpalanych także z klasycznych dział, by uzyskać tańszy, szybki „kinetyk” do obrony punktowej i przeciwlotniczej.
Największe przeszkody to erozja szyn (łuk elektryczny i temperatury), odprowadzanie ciepła, logistyka impulsów energetycznych (magazyny i kondycjonowanie mocy), a po stronie amunicji — przeciążenia rzędu dziesiątek tysięcy g, które musi przeżyć elektronika i konstrukcja pocisku. Dochodzą kwestie EMI/EMC – Electromagnetic Interference / Electromagnetic Compatibility (zakłócenia i kompatybilność elektromagnetyczna), tempo ognia i żywotność lufy.
Programy railgunów przechodziły fale entuzjazmu i pauzy. Część głośnych przedsięwzięć została spowolniona lub wstrzymana w oczekiwaniu na trwalsze szyny i lepsze magazyny energii. Jednocześnie Japonia kontynuuje okrętowe demonstracje, Chiny prowadzą próby badawcze (m.in. montaż na dużych platformach), a w USA i Europie trwa transfer wiedzy do amunicji HVP i elektroniki mocy. Wspólny mianownik pozostaje ten sam, co w DEW: magazyny energii impulsowej, chłodzenie, elektronika dużych prądów. Dlatego railgun — choć nie jest bronią energii kierowanej — jest naturalnym elementem „elektrycznej” rodziny uzbrojenia, której rozwój wzajemnie się napędza: postęp w zasilaniu i termice pomaga zarówno laserom/HPM, jak i railgunom.
Podsumowanie
Broń energii kierowanej (lasery i HPM) przestała być obietnicą — staje się realną warstwą obrony przeciw tanim, licznym dronom i innym małym celom. Lasery zapewniają precyzję i niskie koszty użycia, HPM — obszarowe oddziaływanie „one-to-many”; oba typy pracują z prędkością światła i wymagają tej samej dyscypliny energetycznej (zasilanie, chłodzenie, automatyka). Na tym tle działo szynowe nie konkuruje z DEW, lecz uzupełnia je: to kinetyka korzystająca z identycznej bazy technologicznej (magazyny impulsowe, kondycjonowanie mocy), nadająca się do tanich przechwytów amunicją bez głowic wybuchowych (HVP).
Przyszłość obrony będzie zatem warstwowa: WRE do „miękkiego” tłumienia, HPM na roje, laser na cele priorytetowe i kinetyka (w tym HVP/railgun) dla tego, co przejdzie dalej — wszystko spięte w jedną pętlę C2. To nie koniec rakiet i dział, ale koniec epoki, w której były jedyną odpowiedzią. Wspólny mianownik nowej generacji uzbrojenia to energetyka impulsowa i automatyzacja decyzji — i to one zdefiniują ekonomię oraz skuteczność obrony w latach 20. i 30. XXI wieku.
źródła: thedefensepost.com, defensenews.com, navytimes.com, bulgarianmilitary.com, indiatoday.in, reuters.com, wikipedia.org, defence-blog.com, newsonair.gov.in, greydynamics.com, uk.leonardo.com, aerospacetestinginternational.com, navylookout.com, newatlas.com, newsweek.com, techeblog.com, roketsan.com.tr, armyrecognition.com, euro-sd.com, interestingengineering.com, twz.com




Dodaj komentarz