Niewątpliwie – Steve Jobs był wizjonerem i dość mocno przyczynił się do rozwoju wszelkiej maści komputerów mobilnych. Kontynuatorzy jego dzieła ambitnie pragną, żeby elektronika opuszczająca fabryki Apple’a wciąż kojarzyła się z urządzeniami eleganckimi, godnymi półki Premium. Co by nie mówić o produktach oznaczonych znanym na całym świecie jabłkiem, stały się one w pewnym sensie wyznacznikiem dzisiejszych trendów. Każdy, kto chociażby względnie orientuje się w tematyce smartfonów, doskonale zna charakterystyczne wcięcie w górnej części wyświetlacza i doskonale wie czyj był to pomysł. I kto w efekcie przyczynił się do tego, że większość smartfonów mających premierę po iPhonie X wygląda z przodu baaaaaardzo podobnie.

Świata laptopów jednak korporacji z Cupertino nie udało się podbić do końca.

Mimo, że na rynku można spotkać urządzenia w mniej lub bardziej udolny sposób próbujące zapożyczyć stylistykę MacBooków, to żaden z konkurentów nie zechciał zbyt mocno naśladować laptopów Apple’a.

Co prawda obudowy typu unibody mamy szanse oglądać u innych producentów, mimo to nie można o nich powiedzieć, że są kalkami pomysłów Apple. My możemy się tylko domyślać, czy to ze strachu przed prawnikami, czy projektanci konkurencji mieli po prostu inne (nierzadko lepsze) pomysły.

Mimo że funkcjonalność odświeżonych quasi-stacji roboczych od Apple’a – MacBooków Pro – stała się przedmiotem dyskusji w polskich i zagranicznych mediach, to trzeba im oddać, że są ładne, estetycznie się prezentują, mają klasę. Ale rynek IT w ostatnich latach obrodził w całe mnóstwo ciekawych alternatywy, które nie tylko konkurują z laptopami Apple’a pod względem estetyki, ale też wyposażenia i możliwości. Oto pięć najciekawszych, naszym zdaniem, alternatyw dla MacBooków Pro.

Dell XPS 9575 2 w 1

Najnowszy 15-calowy XPS jest jednym z ciekawszych ultrabooków klasy Premium dostępnych na rynku. Laptop może pochwalić się rozpoznawalną i oryginalną stylistką, dzięki której nie sposób pomylić XPS-a z innym notebookiem. Bezramkowy ekran InfinityEdge, karbonowy podnadgarstnik i smukła sylwetka już od kilku lat były znakiem rozpoznawczym ekskluzywnej „piętnastki” Della. W tym roku Dell dorzucił to tego zestawu coś jeszcze – zawiasy umożliwiające obrót ekranu o 180 stopni, co uczyniło z XPS-a laptopa konwertowalnego.

Diabelnie wydajnego laptopa konwertowalnego.

Dell zdecydował się wyposażyć najnowszego XPS-a w procesory Kaby Lake G. Jak pisaliśmy już wcześniej, przy okazji omawiania mobilnych CPU Intela, jednostki Kaby Lake G nie tylko mogą pochwalić się wyższą wydajnością niż niskonapięciowe Kaby Lake R, ale też wyposażeniem w grafikę Radeon RX Vega z 4 GB pamięci HBM2. Całkiem wydajny zestaw, no nie? Jedyne na co w teorii można ponarzekać, to wlutowana pamięć operacyjna. Ale nie oszukujmy się 8 lub 16 GB jest raczej wystarczającą pojemnością, nawet dla graczy. Wewnątrz metalowo-karbonowej obudowy znajduje się także dysk M.2. W tańszych konfiguracjach będzie to nośnik pracujący w oparciu o interfejs SATA, a jeżeli wysupłamy z portfela więcej złotówek, to otrzymamy dysk PCIe NVMe.

Kwestia wyposażenia również prezentuje się bardziej niż interesująco. Oprócz dotykowego ekranu o rozdzielczości Full HD lub 4K (ten drugi ze 100-procentowym pokryciem palety AdobeRGB, co jest nie lada gratką dla grafików) użytkownik może liczyć na dwa porty Thunderbolt 3, opcjonalne piórko oraz kamerkę IR i czytnik linii papilarnych.

Niestety, nabywcy XPS-a 9575 będą musieli wydać dodatkowe pieniądze na replikator portów, stację dokującą lub po prostu przejściówki z USB typu C na np. dodatkowe wyjścia dla zewnętrznego ekranu czy klasyczne USB typu A. Zupełnie jak w MacBooku…

HP ZBook Studio G5

Tak jak Dell XPS 15 jest laptopem Premium, który swoją niszę znalazł gdzieś pomiędzy funkcjonalnością notebooków konsumenckich a biznesowych, tak ZBook to „biznesówka” z krwi i kości. Mało tego – jest to notebook będący stacją roboczą, czyli komputerem przystosowanym do pracy z wymagającymi, profesjonalnymi aplikacjami – także do projektowania 3D. Najnowsza, piąta już, generacja ZBooka Studio jest nie tylko świetnie wyposażona, ale także świetnie zaprojektowana pod kątem wizualnym. Ostre kąty, będące w tym roku elementem charakterystycznym dla najnowszych „biznesówek” od HP, nadają maszynie estetycznej zadziorności. Mało tego –  HP ZBook Studio G5 jest nie tylko miły oku, ale też udany z puntu widzenia ergonomii urządzenia. Obudowa wykonana została z elementów aluminiowych oraz magnezowych i okazała się na tyle solidna, że umożliwiła przejście i zdanie wojskowych testów MIL-STD 810G (więcej o MIL-STD 810G tutaj)

Konfiguracja prezentuje się bardziej niż dobrze. Jako, że mamy do czynienia z workstacją z prawdziwego zdarzenia, to oprócz 4- i 6-rdzeniowych procesorów z rodziny Coffee Lake H, na płycie głównej mogą znaleźć się też jednostki Intel Xeon mogące współpracować z pamięcią operacyjną wspierającą korekcję błędów (ECC). ZBook Studio pomieści też 3 nośniki na dane. Do dyspozycji mamy dwa sloty M.2 obsługujące dyski PCIe NVMe, które możemy połączyć w macierz RAID 0 lub 1, a także przestrzeń dla dysku 2,5-calowego. Wisienką na torcie jest profesjonalny układ graficzny NVIDIA Quadro P1000 z 4 GB pamięci GDDR5.

O wyposażeniu dodatkowym i jego opcjach można by długo pisać. Wśród nich znajdziemy ekran z matrycą DreamColor o rozdzielczości 4K, głośniki Bang&Olufsen, dwa porty Thunderbolt 3, pakiet zabezpieczeń sprzętowych z kamerą IR i czytnikiem linii papilarnych włącznie, a także moduł NFC.

Asus ZenBook Pro 15

Trzeba przyznać, że pod względem designu ekskluzywne notebooki Asusa naprawdę cieszą oko. Są cieniutkie, starannie wykończone i posiadają aluminiową obudowę ozdobioną charakterystycznym dla ZenBooków, koncentrycznym wzorem. Dodajmy do tego różne wersje kolorystyczne (na szczęście większość z nich to klasyka w kolorze czarnym, granatowym lub odcieniach szarości i srebra) i voila!

Na rynku wciąż doskonale radzą sobie ZenBooki wyposażone w siódmą generację intelowskich jednostek obliczeniowych (UX550) i nic dziwnego, wszak notebook zebrał całkiem niezłe oceny od recenzentów. Jednak umieszczenie wydajnych „czterordzeniówek” Asusowi nie wystarczyło, więc firma poszła o krok dalej i w obudowie o grubości 19 mm umieścili nie tylko sześciordzeniowego Core i7 8750H, ale też alternatywę w postaci Core i9 8950H. Tajwańczycy do konfiguracji dołożyli jeszcze GTX-a 1050 Ti od NVIDII oraz wlutowaną pamięć operacyjną i dysk PCIe NVMe.

„MacBooki mają jakiś tam pasek dotykowy? Pfff… Patrzcie to!” – odgrozili się pracownicy Asusa i stworzyli ScreenPad. Co?! ScreenPad, czyli tak naprawdę zaawansowany touchpad, będący dotykowym ekranem, za pomocą którego możemy korzystać z licznych aplikacji przygotowanych dla tegoż akcesorium – kalendarza, odtwarzacza muzyki i filmów(!), kalkulatora i Toolbara pozwalającego na szybkie zarządzanie komputerem, i wielu innych. A z racji tego, że najnowszy ZenBook nie posiada klawiatury numerycznej, to ją także można sobie wyświetlić na ScreenPadzie. Czy można też na nim wyświetlać emotki? Pewnie tak.

Do wyposażenia dodatkowego ZenBooka UX580 trzeba dodać opcjonalny ekran IPS+ o rozdzielczości 4K, czytnik linii papilarnych oraz system audio opatrzony logo Harman Kardon. Gniazd również mamy wystarczająco – dwa porty USB 3.1 typu A, dwa Thunderbolty 3 oraz HDMI powinny zadowolić potencjalnego nabywcę.

HP EliteBook 1050 G1

Druga propozycja od korporacji z Palo Alto. Tym razem jednak przedstawiamy maszynę pozbawioną właściwości charakterystycznych dla stacji roboczych. 15-calowy EliteBook to tegoroczna nowość od HP, zaś sama seria EliteBook 1000 kojarzyła się dotychczas z ultrabookami z 13- oraz 14-calowymi.

Jak prezentuje się 15-calowy EliteBook? Tak jak notebookom z tej rodziny przystało – z EliteBooka 1050 G1 kawaler niezgorszy i w żaden sposób nie przynosi wstydu swoim 13- i 14-calowym braciom. Bryła jest nowoczesna, ale w żaden sposób nie sili się na ekstrawagancję. O nudzie również nie można mówić, a tego potwierdzenie stanowią intrygująco ścięte narożniki laptopa. Niby nic wielkiego, a mimo wszystko dodaje to oryginalności i pewnego uroku. Oczywiście obudowa w całości wykonana została z aluminium.

Wewnątrz dość cienkiej konstrukcji (1,89 cm) umieszczono rzecz jasna jednostki cztero- i sześciordzeniowe Intela generacji Coffee Lake H, jednak tutaj potworów z rodziny Core i9 nie uświadczymy. Dodatkiem do konfiguracji jest opcjonalny NVIDIA GeForce GTX 1050, maksymalnie dwa dyski M.2, które można spiąć w macierz RAID, a także do 32 GB pamięci operacyjnej.

EliteBook 1050 G1, jak na sprzęt biznesowy najwyższej klasy przystało, może zostać wyposażony w całą gamę zabezpieczeń sprzętowych (kamera IR, czytnik linii papilarnych, moduł NFC), najwyższej klasy ekrany (dla każdego HP deklaruje 100 % pokrycia gamutu sRGB), pojemne baterie oraz głośniki Bang & Olufsen. Na wyposażeniu znajdują się też dwa porty Thunderbolt 3. Żaden z nich nie jest gniazdem zasilania, więc będzie można z nich korzystać do woli!

Gigabyte Aero 15

Chociaż Aero 15 powstał raczej z myślą o graczach, to swoją prezencją bliżej mu do ultrabooka biznesowego niż notebooka gamingowego. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, gdyż po uruchomieniu komputera ujrzymy wielobarwne podświetlenie klawiatury, które z biznesowym sznytem ma tyle wspólnego co Zlatan Ibrahimović ze skromnością i pokorą.

Wycięta na maszynie CNC aluminiowa obudowa o głębokiej, czarnej barwie oraz niemal bezramkowy ekran sprawiają, że laptop może nie tylko spodobać się nieco bardziej dojrzałym graczom, ale też będzie świetnie prezentował się w miejscu pracy – a to nie mała wartość dodana.

Do sedna! W obudowie o grubości 18 mm Gigabyte umieścił sześciordzeniowego Core i7 8750H, GeForce’a GTX 1060 w wersji z 6-gigabajtową pamięcią, dwa złącza M.2 dla dysków oraz dwa sloty na RAM mogące współpracować z kośćmi taktowanymi z częstotliwością 2666 MHz. I mimo, że to wszystko robi wrażenie, to na szczególną uwagę zasługuje zainstalowany akumulator. Bateria może pochwalić się bardzo duża pojemnością – 94 Wh, co biorąc pod uwagę konfigurację komputera oraz fakt, że może on przełączać się pomiędzy zintegrowaną kartą graficzną, a GTX-em, daje nam ładnych kilka godzin pracy z dala od źródła zasilania.

Aero 15 ma jeszcze kilka asów w rękawie. Jednym z nich jest matryca IPS o odświeżaniu 144 Hz i rozdzielczości Full HD. Sensowne połączenie, gdyż GTX 1060 w wielu grach będzie potrafił 144 klatki na sekundę w tej rozdzielczości wygenerować. A dlaczego ekran ten przyda się także w pracy, na przykład, grafika? Ponieważ posiada certyfikację X-Rite Pantone, co jest gwarantem precyzyjnego odwzorowania barw. Na wybór portów w laptopie również nie można narzekać, a wśród nich nie zabrakło też Thunderbolta 3. Jedyne na co użytkownicy profesjonalni mogą kręcić nosem jest brak innych niż TPM zabezpieczeń sprzętowych. No cóż – nie można mieć wszystkiego.