O problemach z dostępnością procesorów Intel ósmej generacji jakiś czas temu zaczęło robić się dość głośno. Oczywiście w związku z brakiem podzespołów, konsekwencje ponoszą nie tylko klienci końcowi, ale także producenci wszelkiego rodzaju komputerów osobistych. Na szczęście Intel nie jest jedynym dostawcą procesorów i adresowanych mu platform. Cały czas, gdzieś tam z tyłu, za Intelem dzielnie truchta AMD. Trochę dyszy, trochę sapie, ale wprowadzenie na rynek mobilnych Ryzenów dodało „czerwonym” trochę werwy i starają się oni wykorzystać nie tylko potknięcia swojego głównego rywala, ale też swoje doświadczenie i płynące z niego wnioski.

Przeciętny Kowalski, wykorzystujący komputer raczej do buszowania po czeluściach Internetu i bardziej do konsumowania treści niż jej tworzenia, nie będzie przywiązywał wagi do tego jakie „serduszko” bije w jego notebooku – byle działało. Zaś gracze oraz osoby używające komputera jako głównego narzędzia pracy, przywiązują sporą wagę do organów wewnętrznych PC-ta lub laptopa. AMD coraz mocniej walczy o zdobycie jak największego kawałka tortu sektora komputerów dla graczy, laptopów uniwersalnych oraz klasy „biznes”, a Ryzeny okazują się całkiem niezłą bronią. Intel zaś – jak to Intel – nie musi wiele robić, żeby swoje CPU sprzedawać, gdyż niemal monopol na centralne jednostki obliczeniowe zdobył poprzez wcześniejsze „niedbalstwo” AMD oraz ich politykę prześmiewczo nazywaną „Wincej rdzeniuf!

Teraz jednak Intel zaliczył kilka wpadek (jak chociażby te z „ustawianymi” recenzjami nowych procesorów oraz dziurami w zabezpieczeniach), a największą jest problem z dostępnością jednostek ósmej generacji. To zaś odczuwalnie podniosło ceny samych procesorów, a w efekcie – urządzeń w nie wyposażonych.

I  w tym momencie wchodzą one, całe na czerwono, procesory AMD Ryzen. Producenci laptopów, nie tylko dla graczy, coraz śmielej po nie sięgają, więc warto zastanowić się dlaczego i pokazać jak prezentują się ich możliwości na tle CPU swojego odwiecznego rywala.

AMD Ryzen i AMD Ryzen PRO

Te chipy obecnie są powodem do dumy AMD. Mikroarchitektura Zen dostarczyła jednostkom obliczeniowym AMD nową jakość. Możliwość wykonywania większej liczby instrukcji w jednym cyklu zegara, zastosowanie technologii CCX (CPU Complex) oraz SMT (odpowiednik intelowskiego Hyper-Threadingu, czyli możliwość obliczania dwóch wątków na jednym rdzeniu fizycznym), sprawiło że procesory z rodziny Ryzen dość mocno zbliżyły się wydajnością do CPU Intel Core, a w aplikacjach oraz benchmarkach mocno stawiających na wielowątkowość – potrafią „kręcić” nawet lepsze wyniki niż ich odpowiedniki intelowskie. Dodatkowo zastosowanie technologii SenseMI sprawiło, że APU (Accelerate Processing Units) od AMD stały się jednostkami bardziej „myślącymi”. SenseMi to zestaw funkcji mających za zadanie maksymalnie zoptymalizować pracę procesora, między innymi poprzez  zarządzane w czasie rzeczywistym napięciem, taktowaniem i wydajnością. Oprócz tego, funkcja Smart Prefetch wraz z funkcją Neural Net Prediction „uczy się” nie tylko naszych „zachowań” w pracy z aplikacjami, ale też operacji wykonywanych przez używane przez nas oprogramowanie. Dzięki temu jest w stanie trafniej i szybciej żałować i przetworzyć pewne funkcje i operacje. To w efekcie ma przyspieszyć działanie aplikacji, a przez to – zoptymalizować naszą pracę.

 

 

 

 

Podtytuł nie pozostawia złudzeń – firma, której już od lat przewodzi dr Lisa Sun, opracowała zarówno jednostki dla komputerów konsumenckich, jak i dla laptopów biznesowych. AMD Ryzen Pro to odpowiednik intelowskich procesorów z technologią vPro. Ryzeny Pro obsługują dodatkowe zabezpieczenia i zaawansowane szyfrowanie, ale przede wszystkim umożliwiają zdalną pracę z komputerem, na przykład w przypadku awarii, nawet gdy ten jest wyłączony.

Podział procesorów z rodziny Ryzen jest dość intuicyjny i może kojarzyć się z paradygmatem użytym przez Intel do oznaczania jednostek z rodziny Core. U „niebieskich” mam do czynienia z Core i3, Core i5 oraz Core i7. Tutaj mamy Ryzena 3, Ryzena 5 oraz Ryzena 7. Jednostki niskonapięciowe (TDP 15 W) zaś, znowu podobnie jak u Intela, oznaczono za pomocą litery U. W zależności od zaawansowania procesora, mamy do czynienia z inną zintegrowaną z nim grafiką. I tak Ryzeny 3 posiadają Radeona Vega 6 lub Vega 3; Ryzeny 5 wyposażono w Radeona Vega 8, a najmocniejsza jednostka otrzymała też najmocniejszy GPU – Radeon RX Vega 10.

Tak na chwilę obecną prezentuje się podział najnowszych procesorów mobilnych z rodziny AMD Ryzen. Są to przedstawiciele drugiej generacji Ryzenów, o czym świadczy cyfra „2” z przodu oznaczenia, ale pierwszej mobilnej. Ryzenów z „1” z przodu w notebookach nie było. To znaczy – były, ale były to specjalnie przystosowane desktopowe APU zamknięte w obudowie notebooka.

procesor:parametry:zintegrowany układ graficzny:
AMD Ryzen 2700U4 rdzenie, 8 wątków
2,2 - 3,8 GHz
TDP 15 W
Radeon RX Vega 10
AMD Ryzen 2700U Pro4 rdzenie, 8 wątków
2,2 - 3,8 GHz
TDP 15 W
Radeon Vega 10
AMD Ryzen 2500U4 rdzenie, 8 wątków
2 - 3,6 GHz
TDP 15 W
Radeon Vega 8
AMD Ryzen 2500U Pro4 rdzenie, 8 wątków
2 - 3,6 GHz
TDP 15 W
Radeon Vega 8
AMD Ryzen 2300U4 rdzenie, 4 wątki
2 - 3,4 GHz
TDP 15 W
Radeon Vega 6
AMD Ryzen 2300U Pro4 rdzenie, 4 wątki
2 - 3,4 GHz
TDP 15 W
Radeon Vega 6
AMD Ryzen 2200U2 rdzenie, 4 wątki
2,5 - 3,8 GHz
TDP 15 W
Radeon Vega 3

AMD posiada również procesory o TDP wynoszącym 45 watów. Te docelowo miały pojawić się m.in. w dużych laptopach multimedialnych, stacjach roboczych i maszynach dla graczy. Jednak mających swoją premierę w wrześniu APU na próżno szukać na rynku. Wyprodukowane w 14-nanometrowej, odświeżonej architekturze Zen, mobilne jednostki z generacji Raven Ridge posiadają analogiczne oznaczenia jak ich odpowiedniki PC-towe i niskonapięciowe, z tym że na końcu oznaczenia dodano literkę H. I tak mamy:

procesor:parametry:zintegrowany układ graficzny:
AMD Ryzen 2800H4 rdzenie, 8 wątków
3,3 - 3,8 GHz
TDP 45 W
Radeon RX Vega 11
AMD Ryzen 2600H 4 rdzenie, 8 wątków
3,2 - 3,6 GHz
TDP 45 W
Radeon Vega 8

Szkoda tylko, że dostępność komputerów z procesorami tej serii jest póki co… żadna. Przeszło dwa miesiące po premierze po laptopach z najnowszymi mobilnymi jednostkami AMD nie ma śladu. Ale przeczesując Internet w poszukiwaniu urządzeń z Ryzenem 5 2600H oraz Ryzynem 7 2800H udało mi się znaleźć… All-in-One HP Pavilion. Jak można się domyślić, w związku z tym ciężko o rzetelny testy tych jednostek. Dlaczego tak się stało i co jest powodem tego, że producenci notebooków nie są specjalnie zainteresowani chipami AMD Ryzen? Może fakt, że producenci instalują w gamingowych notebookach desktopowe jednostki, podobnie jak to miało miejsce z pierwszą generacją Ryzenów. Przykładem może tutaj być chociażby Acer Helios 500.

Ryzeny o TDP 45 W z pewnością wypadać będą nieco gorzej niż ich najnowsze odpowiedniki produkowane przez Intela. Tutaj pierwsze skrzypce gra liczba dostępnych w obu alternatywach rdzeni fizycznych. W przypadku produktów od „czerwonych” mamy do czynienia z jednostkami czterordzeniowymi i ośmiowątkowymi. W takiej formie występuje zarówno konkurent Core i5 (Ryzen 5 2600H), jak i Core i7 (Ryzen 7 2800H). Jeżeli chodzi o chipy intelowskie, to Core i5 8300H jest wciąż CPU o czterech rdzeniach, ale już Core i7 8750H to procesor sześciordzeniowy, wsparty dodatkowo Hyper-Threadingiem, co oznacza, że może liczyć jednocześnie do dwunastu wątków. Ponadto, obydwa procesory Intela posiadają wyższe taktowania maksymalne, co także jest nie bez znaczenia. 

Sukces jednostek AMD wynika także z ich niższej ceny w stosunku do konkurencji z Santa Clara. Widać to nie tylko w przypadku „boxowych” procesorów dla desktopów, ale także, chociaż może trochę mniej, w przypadku notebooków. W zależności od marki laptopa, różnica między takimi samymi maszynami, o takiej samej konfiguracji, gdzie różniącym je elementem jest wyłącznie producent procesora, wynosiła od ok. 200 zł do niemal 400 zł. Czy to sporo, czy nie – każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Nie da się ukryć, że w niektórych aplikacjach oraz w grach, Ryzeny wciąż są nieco w tyle za odpowiednikami Intela. Ale, jak już wspomniałem, w programach wykorzystujących wielordzeniowość, chipy od AMD radzą sobie niemal tak samo dobrze, albo lepiej – w zależności od programu i od procesora.

Podsumowanie

Jak widać, ofensywa AMD wreszcie zaczyna przynosić efekty. Nie tylko jeżeli chodzi o wydajność swoich jednostek obliczeniowych, ale też sprzedaż. Co prawda na rynku notebooków nie jest to zbyt widoczne – tutaj wciąż królują CPU Intela i póki co nie zanosi się, żeby miało się to zmienić. Chociaż z drugiej strony Intel deklaruje, że „niebawem” poradzi sobie z problemem, a pomóc w tym ma otwarcie dodatkowych zakładów w Wietnamie oraz Irlandii. Dzięki temu dostępność procesorów ma się zwiększyć, co w efekcie doprowadzi do spadku cen owych. Ale żeby nie było zbyt kolorowo, to trzeba zdać sobie sprawę, że nie będzie to ani za tydzień, ani za miesiąc. A im dłużej Intel będzie rozwiązywał swoje problemy, tym większe udziały w sprzedaży procesorów będzie zyskiwać AMD.

Warto też przypomnieć, że na 2019 rok AMD zapowiedziało wprowadzenie procesorów produkowanych w architekturze 7 nm, która już teraz pojawiła się w serwerowych jednostkach Epyc „Rome”. Co prawda, na razie mówi się o jej obecności w mainstreamowych chipach desktopowych, ale kto wie, czy z czasem nie pojawią się także w sprzęcie mobilnym, czyli notebookach.