Dla fanów uniwersum Wiedźmina wyrób wiedźminopodobny jest okropnie ciężkostrawną propozycją w menu Netfliksa. Nic dziwnego, wszak paradoksalnie najlepiej przyjętym sezonem był pierwszy, a później Lauren Shmidt Hissrich odpięła przysłowiowe wrotki i postanowiła usilnie sprzedawać ekranizację prozy Andrzeja Sapkowskiego na swoją modłę. A że jej wizja jest jednak daleka od tego, co przedstawił w swoich książkach ich autor, a CD Projekt RED – w swoich grach, to już inna historia…
Z opublikowanego teasera nie dowiemy się w zasadzie niczego o nowym sezonie poza tym, że pierwszy raz możemy zobaczyć w akcji Liama Hemswortha, który zastąpił w tytułowej roli Henry’ego Cavilla. Australijski aktor zadanie ma bardzo trudne, bo oto przed nim dwa ostatnie sezony serialu (Netflix już jakiś czas temu potwierdził, że Wiedźmin skończy się na pięciu sezonach), a przyszło mu zastąpić osobę, która zdaniem wielu fanów uniwersum „ciągnęła” ten serial. Henry w roli Geralta z Rivii odnalazł się fenomenalnie i po prostu do roli pasował. Z tego, co pokazuje krótki teaser, Liam także wydaje się w rolę Białego Wilka odpowiednio wcielać, nawet nie zabrakło charakterystycznego, chrapliwego głosu Białego Wilka. Czy jednak będzie on w stanie przekonać do siebie widzów?
Na to pytanie odpowiedź poznamy już 30 października. Wtedy to 4. sezon Wiedźmina zadebiutuje na platformie Netflix. W dniu premiery dostępne będą wszystkie odcinki nowego sezonu. Wówczas też będziemy mogli zobaczyć, jak wypadł Laurence Fishburne w roli Regisa – wampira wyższego będącego przyjacielem Geralta, a także czy gra Freyi Allan (Ciri) dalej polega głównie na strojeniu groźnej albo niezadowolonej miny.




Dodaj komentarz